Ilu ludzi czytających Biblię-tyle interpretacji. Ja Kocham Boga. Wierzę w Jego istnienie, ale coraz bardziej uciekam od Kościoła, od Katolicyzmu. Nie chodzi już o księży, co wyprawiają, jakie głupoty popełniają... Ach.. Chodzi o moja interpretację Biblii. Im bardziej się w niej zagłębiam tym bardziej myślę, że Katolicyzm jest ślepy. Albo zaślepia nas w swoim interesie.. Hmm. Już sama nie wiem jaka wiara jest prawdziwa. Ale wiem, że każda wiara jest dobra (nie licząc tych chorych-ile krwi na swoim koncie tym pewniejsze zbawienie, czy jakoś tak).
Nie wszyscy przecież muszą wierzyć i ja takich ludzi toleruję, akceptuję, nigdy nie narzucałam nikomu swojej wiary. Jedyne co robiłam to wdawałam się w dyskusje z księżami/księżmi (nieprawidłowe skreślić-poprawcie mnie

) dlaczego np. Kościół zignorował czy wyrzucił z kanonu wiary katolickiej drugie przykazanie, albo dlaczego Chrystusa nazywa się Bogiem?

W tym momencie zaczyna się bójka. Mniejsza z tym.
Dzięki, że taki temat się tu pojawił. Mam nadzieję tylko, że nie wyrośnie nam tu jakiś kaktus, typu kłótnia. Rozmowa na temat wiary jest potrzebna. Myślę, że to najbardziej dręczący temat każdego wierzącego. Jak uwierzyć, kiedy się nie ma dowodów, prawda? Na tym polega wiara. A mimo tego ja wierzę.